poniedziałek, 28 marca 2016

Koniec bloga? Czyli jak wygląda życie bez pisania. Update, 3 lata później..

Ha.
Właściwie nie wiem od czego zacząć, ani co dokładnie chciałabym osiągnąć tym postem.
Blog? Tak, blog, moje małe dziecko, które pielęgnowałam przez okres całej edukacji gimnazjalnej, a może nawet już trochę wcześniej? Zaczynało się niewinnie, od ''recenzji'' kilkuzdaniowych, gdzie mogłam wyrazić zazwyczaj swój zachwyt nad danym tytułem, ah było tak cudownie..
Następnie coś zaczęło we mnie kiełkować, coraz większa miłość do książek, do tych papierowych kartek, tego zapachu nowo zakupionego tytułu w Empiku, zaczęła się też coraz większa miłość do pisania. Uwielbiałam pisać, uwielbiam do dzisiaj, ale mimo to, gdzieś po drodze tak bardzo się rozpędziłam, że jako młoda osóbka, blogerka, pogubiłam się z tego rozpędu. Zgubiłam siebie i radość, którą dawało mi prowadzenie bloga, tylko dlaczego?


Nowa szkoła? Nowi znajomi? Tak bardzo prosty i znany schemat, ale jednocześnie tak bardzo prawdziwy. Wchodzenie w ten ''doroślejszy'' etap: szkoła średnia, pierwsze imprezy, pierwsze zachłyśnięcie się wolnością i tym, że mama zaczyna pozwalać ci na trochę więcej, niż siedzenie do max 22 u koleżanki. Zaczynasz żyć rzeczywistością, tym co dzieje się dookoła Ciebie, tym że w końcu znajdujesz sobie zgraną grupkę osób, która każdego dnia wywołuje na Twojej twarzy uśmiech, a Ty w tych momentach myślisz sobie ''tak, jestem szczęśliwym nastolatkiem''. Internet, życie wirtualne zaczyna mieć dla Ciebie coraz mniejszą wartość, próbujesz zrezygnować z przesiadywania w tych ''social mediach'', a brać trochę czynniejszy udział we wszystkim co jest tu i teraz, a nie na ekranie twojego telefonu. Tak właśnie było ze mną, ale oprócz siebie znam przynajmniej kilkoro osób z blogosfery z podobną historią.

No dobrze, mniej siedzieć w internecie, ale żeby od razu porzucać pisanie, bloga? Oczywiście, że nie. Chyba nic nie dzieje się ot tak, z dnia na dzień, to przychodziło stopniowo. Zaczyna się od mniejszej ilości czasu na czytanie książek, co jest równoznaczne z mniejszą ilością recenzji. Gdy robi się poważnie i po książkę sięgasz raz na jakiś czas, każda kolejna recenzja i jej napisanie sprawia trudność. Bo gdy po miesiącu odpalasz w przeglądarce stronę z tytułowym ''nowy post'' siedzisz, głowisz się, próbujesz coś naskrobać, ale każde kolejne napisane zdanie wydaje się gorsze od poprzedniego i kasujesz wszystko, próbując od nowa - i tak w kółko. Przynajmniej w moim przypadku. Więc po kilku takich próbach zaczynałam się wściekać, że nic mi nie wychodzi, że nie mogę wymyśleć sensownego akapitu, mimo że jest tak wiele pozytywnych rzeczy, które mogłabym powiedzieć na temat tej książki. Z miesiąca, robią się trzy, następnie sześć, a potem już z górki... jestem, 3 lata póżniej..

3 lata później? Co się zmieniło?
Jeszcze krótko po zaprzestaniu pisania recenzji sięgałam po tytuły leżące na moich półkach, ale tylko do czasu, bo gdy miałam do wyboru jechać gdzieś z koleżankami lub siedzieć w domu z herbatką i książką, zazwyczaj wybierałam to pierwsze. Przez ostatnie dwa lata ze wstydem przyznaje że byłam ''statystycznym Polakiem'', a książek czytałam tyle, co nic. Pewnego dnia, w tym nowym już roku, naszła mnie taka nagła ochota przeczytania czegoś, czegoś dłuższego nic kilka stron w kolorowej gazecie i stało się. Z tą chwilą, gdy skończyłam czytać pierwszą powieść od bardzo, bardzo długiego czasu zaczęłam sobie zadawać pytania: ''jak?'', ''jak ja dałam radę życ tyle bez czytania?'', ''jak moje życie mogło się toczyc bez tych popołudniowych kawek z ksiązką w ręce?'', ''dlaczego nie znajdywałam czasu na książki, skoro to właśnie one tak bardzo napawały mnie radością i spokojem, gdy mogłam wieczorem usadowić się z herbatą i grubą powieścią w dłoni i zapomniawszy o problemach, cieszyć się historia zapisaną na białych kartkach papieru?''

Na wszystkie pytania odpowiadałam sobie po prostu: Nie wiem. Nie wiedziałam wtedy, po pierwszej ksiązce i nie wiem dzisiaj, po przeczytaniu kolejnych dziesięciu, ale wiem jedno. Wiem, że nie dopuszczę do sytuacji, by moje życie szło do przodu, ale brakło w nim historii zapisanych na papierze. Chcę i będę dążyć żeby książki były obecne w mojej codzienności, ponieważ wtedy żyje się łatwiej, lżej, a człowiek jest szczęśliwy, gdy po ciężkim dniu sięga po intrygujący tytuł, który od kilku dni czekał aż po niego sięgniesz. A więc w tym 2016 roku, podejmują się wyzwaniu przeczytania 52 ksiązek, czy mi sie uda? nie wiem! (moja ulubiona ostatnio odpowiedź na wiele pytań) Nie wiem co przyniesie jutro, nie wiem też czy przeczytam 52 ksiązki, ale będę czytać dla przyjemności, choćby to miała być ilość o połowę mniejsza.

Blogosfera?
Jakiś czas temu przeglądając blogi, które znałam, moich koleżanek ''po fachu'', z którymi często miałam dobry kontakt dzięki mediom społecznościowym, zauważyłam, że tego nie ma. Nie ma takiej blogosfery, którą pamiętam, natomiast zastała mnie grupa zupełnie nowych osób, zupełnie nowych blogów, zupełnie nowa forma recenzji jakimi są filmy wstawiane na youtube tzw ''booktube'' oraz całe listy przeczytanych książek uwiecznianych w formie pięknie wykreowanych zdjęć na instagramie. 3 lata, tak wiele zmian, tak zupełnie nowa ''ksiązkosfera'', która tak pięknie się rozrasta, co znaczy, że czytacie, czytamy, a to nadal jest takie piękne.

Post zupełnie spontaniczny, chyba bardziej dla mnie, niż dla Was. Chciałam zobaczyć jak to jest napisać post, wstawić go i czekać na komentarze pod nim. I wiedząc, że blog to już nie moja działka, że są nowe osoby, które świetnie sprawdzają się w roli recenzentów, fajnie jest czasem do niego powrócić i powspominać przyjemne czasy i godziny poświęcone na przygotowywanie postów. A zakładka ''o mnie'' co rusz wywołuje uśmiech na mojej twarzy, bo z opisanej tam ''gimnazjalistki kochającej książki i herbatę'', pojawiła się ''19letnia dziewczyna, przesiadująca dzień w dzień w szkole Medycznej, po południami pracująca i od nowa próbująca odkryć w sobie tą pasję do słowa pisanego.''

Czytajcie i bądźcie szczęśliwymi czytelnikami! :) Na koniec kilka zdjęć książek, które udało mi się w ostatnim czasie przeczytać, co by nie było, że oszukuję.




sobota, 12 października 2013

[263] Serce w chmurach

Autor: Jennifer Smith
Tytuł: Serce w chmurach
Ilość stron: 222
Wydawnictwo: Bukowy Las

Jennifer Smith - dorastała w okolicach Chicago, ukończyła studia w Szkocji, a obecnie pracuje jako redaktor i pisze kolejną książkę. Serce w chmurach jest jej trzecią powieścią i jak dotychczas największym sukcesem. Prawa do jej wydania kupiło już ponad dwadzieścia krajów.



„W końcu to nie zmiany łamią człowiekowi serce, tylko to, co dobrze znane.”

Hadley Sullivan jest zmuszona być na ślubie swojego ojca z kobietą, której jeszcze nie poznała a już nie lubi. Dodatkowo, aby tam dotrzeć będzie musiała spędzić siedem dłużących się godzin w samolocie, których nie cierpi. Gdy w przeddzień ślubu zjawia się na lotnisku, okazuje się, że spóźniła się cztery minuty, a jej samolot właśnie odlatuje. Czekając na kolejny najbliższy lot poznaje przystojnego Anglika, który jak na dżentelmena przystało oferuje jej swoją pomoc przy bagażu. Ich znajomość rozpoczyna się od przyjaznej rozmowy, a z każdą kolejna godziną chłopak zaczyna ją coraz bardziej fascynować. Czy będzie to tylko krótkotrwała znajomość? Dolecą do Londynu i nigdy więcej się nie spotkają? A może wręcz przeciwnie?

„- Co naprawdę studiujesz? Chłopak odchyla się do tyłu, by spojrzeć jej w oczy. - Statystyczne prawdopodobieństwo miłości od pierwszego wejrzenia.”

Hadley to bohaterka o dużych niebieskich oczach, jasnych włosach i drobnej budowie. Od kilku miesięcy próbuje powrócić razem z mamą do normalnego, codziennego życia. Co jak się okazuje, nie jest wcale takie łatwe, ponieważ dusi w sobie mnóstwo emocji, które nie pozwalają jej zrobić kroku na przód. Ma ogromny żal do swojego ojca, że zrezygnował z rodziny, zostawił jej mamę dla innej kobiety, a ponadto teraz ponownie się żeni. Nie dość, że ona musi być na jego ślubie, to jeszcze przydzielono jej rolę druhny. Kiedy poznaje Olivera, sama podróż, pobyt w Londynie i macocha to rzeczy, o których może przy nim choć na chwile zapomnieć. Jest to chłopak niezwykle ciepły, przyjazny i inteligenty, co wzbudza w niej fascynację. Ja już od samego początku polubiłam głównych bohaterów tej powieści i uważam, że autorka świetnie ich wykreowała. Jennifer Smith udało się stworzyć dwójkę mądrych nastolatków, którzy trzeźwo i obiektywnie patrzą na świat. Jest to jedna z głównych, pozytywnych cech tej powieści. 

„Czy lepiej jest mieć kiedyś coś dobrego i utracić, czy też nie mieć nigdy”

Kolejnym atutem według mnie jest to, że akcja całej powieści toczy się dość szybko, a historia przedstawia jedynie dwadzieścia cztery godziny z życia bohaterów. Autorka w ten sposób umieściła mnóstwo ciekawych i intrygujących sytuacji, które dzieją się jedna po drugiej, nie pozwalając tym samym czytelnikowi na nudę. Czytając tę książkę byłam zauroczona historią i z niesamowitym zaciekawieniem obserwowałam jak poglądy Hadley na temat ojca i jego nowej rodziny się zmieniają. W ciągu jednego dnia zaczyna inaczej patrzeć na świat, a jej gorzkie uczucia względem ukochanego rodzica łagodnieją.


Myślę, że ogólny zarys tej historii jest bardzo ciekawy i zupełnie nie banalny. Mimo, że autorka stworzyła opowieść z motywem miłości od pierwszego wejrzenia to daleko jej do prostego i mało oryginalnego romansidła dla nastolatek. Bohaterka się zakochuje, ale równocześnie próbuje poradzić sobie z nową rzeczywistością, problemami i negatywnymi emocjami, które się w niej tłamszą. Gorąco polecam wam tę książkę na ponure i zimne wieczory, abyście i wy mogli przekonać się, czy znajomość Olivera i Hadley zakończy się wraz z przylotem do Londynu. Jestem pewna, że się nie zawiedziecie, a sama historia pozostanie wam na długo w pamięci.

9/10

czwartek, 21 lutego 2013

[262] Stosik 2/2013 - na poprawę humoru

Witajcie Kochani!
Już na wstępie chciałabym Was ogromnie przeprosić za nieobecność na blogu i fanpejdżu. Moje ferie zimowe skończyły się 11 dni temu. Po powrocie do szkoły od razu zostaliśmy zasypani mnóstwem sprawdzianów, kartkówek i wszystkiego, co złe. Z każdym dniem ciągle ich przybywa - na jutro muszę być przygotowana do odpowiedzi ustnej z historii i polskiego, a uwierzcie mi, że przygotowanie się do historii to u mnie nie lada wyczyn. Fakt, iż wracam do domu około godziny 16 sprawia, że jestem zmęczona, senna i nie mam głowy do pisania recenzji. To takie moje usprawiedliwienie, chociaż wiem, że jest dużo osób, które również nie mają na nic czasu, a mimo to dodają regularnie posty na bloga. :C Dziś... na poprawę humoru i chwilowego zapomnienia od spraw szkolnych chciałabym zaprezentować wam dość mały, ale jakże bogaty treściowo stosik! <3


1. Giń - Hanna Winter - wygrana w konkursie u Szalonej Książkoholiczki !
2. Potem - Rosamund Lutopn - z biblioteki
3 Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie - Jess Rothenberg >recenzja<
4. Niezgodna - Veronica Roth
5. Spętani przez Bogów - Josephine Angelini


6. Lucian - Isabel Abedi
7. Cień Nocy - Andrea Cremer
8. Krwawy Fiolet - Dia Reeves

W chwili obecnej zaczytuję się w "Potem" - Lupton, a następnie mam zamiar wziąć się za "Luciana". Muszę Wam powiedzieć, że "Spętanych przez Bogów" na prawdę kocham - niesamowita książka! W ten weekend postaram się napisać dla was recenzję tego tytułu. A czy któryś tytuł Was zainteresował?

Zapraszam do polubienia:

facebook.com/KochaneKsiazki

sobota, 16 lutego 2013

[261] Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie

Autor: Jess Rothenberg
Tytuł: Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 415

Jess Rothenberg dorastała w Charlestonie w Karolinie Południowej, skończyła Vassar College, potem pracowała jako redaktor w nowojorskim wydawnictwie i opracowała kilkadziesiąt książek dla młodych czytelników. Mieszka w Brooklynie, pisze „na pełnym etacie”, tańczy (nie zawsze rytmicznie) i marzy, że pewnego dnia będzie miała owczarka o imieniu Leo.

„Moje serce nie zawiodło. To ktoś zawiódł moje serce.”

Życie Bree jest doskonałe - idealna rodzina, wymarzony chłopak i niezastąpione przyjaciółki. Dzień przed szesnastymi urodzinami słyszy od Jacoba straszliwe słowa "Nie Kocham Cię". Jej świat w jednej chwili się zawala, a serce... pęka na pół. Przepełniona bólem, żalem, goryczą i strachem pojawia się po drugiej stronie, z której może obserwować jak toczy się życie najbliższych osób bez niej. Jest w miejscu pomiędzy ziemią, a niebem, gdzieś, gdzie spotyka innych zmarłych nastolatków. Poznaje tam Patricka, który bardzo przejmuje się jej losem i chce pomóc jej w zrozumieniu tego, co się wokół niej dzieje. Bree wraz z nowo poznanym przyjacielem rozpoczyna długą drogę do zrozumienia siebie, przebaczenia i szczęścia.

"Po tamtej Stronie Ciebie i Mnie" to powieść posiadająca mnóstwo atutów. Jednym z nich są bez wątpienia bohaterowie - barwni, ciekawi i różnorodni. Główną bohaterkę, Bree, polubiłam już od pierwszej strony, ponieważ jest to zwariowana, zabawna i urocza nastolatka opisująca swoje życie w sposób interesujący i pełen emocji, które szybko udzielają się czytelnikowi. To właśnie ona jest narratorką, dzięki czemu historia jest na prawdę świetnie przedstawiona. Lekki, prosty i dobrany do wieku bohaterki język, zabawne dialogi i całość okraszona mnóstwem humoru to kolejne pozytywne cechy książki. Mimo że powieść jest momentami dowcipna to nie zabraknie również chwil wzruszenia, ponieważ autorka opisuje bardzo trudny i życiowy temat, jakim jest doznanie zawodu miłosnego. Tym razem przeżyła to na prawdę młoda osóbka, która nie poradziła sobie z natłokiem negatywnych uczuć.

„Miłość znaczy kochać kogoś bardziej niż siebie samego”

Książka Jess Rothenberg mnie urzekła. Ta ciepła i lekka historia niesie ze sobą przesłanie, które zmusza czytelnika do refleksji. Autorka ukazuje prawdziwą rzeczywistość. Człowiek powinien rozważnie wypowiadać niektóre słowa, ponieważ mogą one wpłynąć na nasze relacje z drugą osobą, a przecież wypowiedzianych wcześniej słów nie da się cofnąć. Dodatkowo śmierć nie zawsze oznacza koniec wszystkiego. Bree po śmierci zaczęła dostrzegać swoje błędy i zrozumiała, że nie może żyć przeszłością, a skupić się na innych rzeczach. Nie może kierować się zemstą, ponieważ nigdy nie zazna pełni szczęścia jako duch. A w miejscu, do którego trafiła nie znajduje się przypadkowo. Właśnie tam musi zrozumieć siebie, swoje błędy i spróbować choć w niewielkim stopniu naprawić, to co zostawiła po sobie na ziemi. A czy jej się to uda? Czy kiedykolwiek przebaczy chłopakowi, przez którego zmarła?

"Po Tamtej Stronie Ciebie i Mnie" jest fascynującą lekturą, która trafi do serc nie tylko nastolatek. Prawdziwa historia przepełniona mnóstwem emocji zostanie w pamięci na długi czas. Przy tej książce spędzicie kilka na prawdę dobrych godzin. Dodatkowo fajnym elementem są tytuły poszczególnych rozdziałów w postaci cytowanych piosenek. Polecam gorąco i zachęcam do przeczytania!

6/6
9/10

środa, 6 lutego 2013

[260] Zapowiedzi i nowości luty 2013

Zapowiedzi i nowości wydawnicze - luty 2013

06.02.2013 Gwiazd naszych wina - John Green [zapowiedź]
06.02.2013 Insygnia - S.J. Kincaid [zapowiedź]
06.02.2013 Tak blisko - Tammara Webber [zapowiedź]
06.02.2013 Bramy raju - Melissa De La Cruz [zapowiedź]
06.02.2013 Wilczy pakt - Melissa De La Cruz [zapowiedź]

07.02.2013 Normalne marzenia - Kiersten White [zapowiedź]
13.02.2013 Złota lilia - Richelle Mead [zapowiedź]
14.02.2013 Ślubowanie - Kimberly Derting [zapowiedź]
14.02.2013 Pocałunek Gwen Frost - Jennifer Estep [zapowiedź]
19.02.2013 Anna i pocałunek w Paryżu - Stephanie Perkins [zapowiedź]

***
Luty jest miesiącem z wieloma ciekawie zapowiadającymi się książkami. Powyżej przedstawiłam Wam kilka z nich. Moją szczególną uwagę przykuła książka "Gwiazd naszych wina", "Insygnia", "Tak blisko" oraz "Anna i pocałunek w Paryżu". Te książki szczególnie wzbudziły moją ciekawość i mam nadzieję, że uda mi się je przeczytać prędzej czy później. Kilka tytułów to kontynuacje rozpoczętych serii. A czy Was coś zaciekawiło?